Witamy!

Kresowiak Galicyjski jest ukazującym się już od ponad 25 lat  miesięcznikiem publicystyczno – informacyjnym . Pismo tkwi w tyglu ludzkich spraw i jest przewodnikiem po zawiłych ścieżkach miejsko – gminnej i powiatowej rzeczywistości. Na jego łamach prezentowana jest tematyka społeczna, kulturalna, historyczna wyznaczana granicami powiatu. „Kresowiak Galicyjski” jest lustrem na gościńcu, tragarzem faktów obiektywnych, rzetelnie sprawdzonych i opisanych. Piszemy o  osiągnięciach, ale i odsłaniamy przywary. Będąc pismem niezależnym, nie ma dla nas tematów tabu. Przed nikim nie padamy na kolana i pełnimy funkcje kontrolne wobec władz.                                              

Kronika Policyjna

30 września

W kompleksie leśnym niedaleko miejscowości Futory, 89-letnia kobieta poszła na grzyby,
a gdy do wieczora nie wrócił, zaniepokojona rodzina powiadomiła Policję. Wszczęto poszukiwania prowadzone z udziałem policjantów, strażaków, strażników granicznych oraz STORAT-u. Następnego dnia kobietę odnaleźli policjanci z Komisariatu Policji
w Oleszycach. Była wyziębiona i uskarżała się na ból ręki.

 

5 października

Na trasie Narol – Bełżec ok. godz. 14:00 doszło do wypadku drogowego z udziałem dwóch samochodów osobowych. 38-letnia mieszkanka Narola, jadąc drogą wojewódzką nr 865, na prostym odcinku drogi, zjechała nagle na przeciwległy pas ruchu, gdzie zderzyła się z prawidłowo jadącą mazdą. Wszyscy uczestnicy wypadku zostali przewiezieni do szpitala
w Lubaczowie. Kierowcy byli trzeźwi.

 

:: Całość w najnowszym wydaniu Kresowiaka Galicyjskiego ::

Listy

Mamy nowo wybranych radnych. Ich kampania wyborcza była gorąca.  Startując nie szczędzili sił, pracy aby być wybranym. Wszędzie ich było pełno. Na ulicy nawet na witrynach sklepów, murach. Uśmiechnięci zachwalali siebie. Przy tym byli mili,  uczynni .Jeden z nich widząc mnie to nawet samochód zatrzymywał na ulicy  i proponował podwiezienie. Nie przeczę te gesty budziły sympatie do tych ludzi. Chociaż budziły też sprzeczne uczucia. Otóż mój bliski znajomy nie krył motywów startu do rady. – Córka po studiach nie ma pracy. A będąc w radzie będę miał większe szansę ją do urzędu wepchnąć. – powiedział z rozbrajającą szczerością.

   Ale już po wyborach. Ku mojemu zaskoczeniu  wczorajsi kandydaci na samorządowców zrzucili maski..   Niema uśmiechów, pytań o zdrowie. Po prostu nie zauważają znajomych na ulicach.  Gdy jednemu kandydatowi  na radnego wytknąłem brak w konsekwencji w postępowaniu odburknął”   – Mój drogi teatr się skończył. Wróciliśmy do normalności.. Przyznam ta wypowiedź dała mi dużo do myślenia. Utwierdziłem się w przekonaniu, że e wybory to targowisko. Wygrywa ten kto potrafi swój towar korzystnie sprzedać. Stąd mizdrzenie się do ludzi, zapewnienia o  chęci pomocy.                                  Stanisław Lorenc Lubaczów