Witamy!

Kresowiak Galicyjski jest ukazującym się już od ponad 27 lat  miesięcznikiem publicystyczno – informacyjnym . Pismo tkwi w tyglu ludzkich spraw i jest przewodnikiem po zawiłych ścieżkach miejsko – gminnej i powiatowej rzeczywistości. Na jego łamach prezentowana jest tematyka społeczna, kulturalna, historyczna wyznaczana granicami powiatu. „Kresowiak Galicyjski” jest lustrem na gościńcu, tragarzem faktów obiektywnych, rzetelnie sprawdzonych i opisanych. Piszemy o  osiągnięciach, ale i odsłaniamy przywary. Będąc pismem niezależnym, nie ma dla nas tematów tabu. Przed nikim nie padamy na kolana i pełnimy funkcje kontrolne wobec władz.                                              

 

Kronika Policyjna

18 marca

W pobliżu miejscowości Bałaje  kierowca   audi Dawid D, na widok policyjnego radiowozu gwałtownie przyspieszył. Funkcjonariusze włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe chcąc go zatrzymać. Jednak mężczyzna zignorował polecenie i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim. Kierujący poruszał się z dużą prędkością, popełniał szereg wykroczeń, stwarzając realne zagrożenie dla siebie oraz innych uczestników ruchu. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem i otarł się o betonowe ogrodzenie jednej z posesji, jednak pomimo to nadal uciekał. Na ul. Przemysłowej w Lubaczowie policjanci radiowozem zajechali drogę kierowcy audi, co spowodowało, że się zatrzymał. Kierowcą audi okazał się 18-letni mieszkaniec gminy Lubaczów. Wyjaśnił policjantom, że powodem jego zachowania uprawnień do kierowania, był trzeźwy.

 

                   

  Całość w najnowszym numerze Kresowiaka

                                             

  Listy

   Wciąż dworzec  PKS  w Lubaczowie straszy. Rzuca ponury cierń na całe miasto. Cóż z tego, że była  alarmująca audycja telewizyjna o dworcu, że piszą o tym gazety. Dworzec wciąż stoi pogrążający się coraz bardziej w chaszczach.  Oczywiście wszyscy rozkładają bezradnie ręce.  Twierdzą, że nic tutaj nie mogą zrobić. Miasto usprawiedliwia się, że dworzec nie jest  jego własnością. PKS, że dworzec sprzedany. A aktualny właściciel nie reaguje na  pisma.  Ale wyobraźmy sobie podobną sytuacje na prywatnej posesji mieszkańca  Lubaczowa. Z miejsca Urząd Miasta wymierzyłby mu  stosowne kary. Nawet ścięcie drzewa na swoim podwórzu grozi dotkliwymi karami. Uważam, że podobne zasady powinny obowiązywać również z właścicieli  większych posesji w tym dworca. Nie wiem co stoi na przeszkodzie aby  aktualnemu właścicielowi  postawić  twarde warunki, wykaz  niezbędnych dokonań i w przypadku ich nie spełnienia wymierzyć stosowną karę.

   Podejrzewam, że miasto chowa głowę w piasek. To prawda  sprawa jest kłopotliwa. Wiec najlepiej ją odłożyć. A przecież powiat stawia na turystykę. Jak o niej mówić gdy niemal w centrum miasta turysta  ma przed sobą taki koszmarny widok. Można usłyszeć, że wszyscy się już przyzwyczaili do tego widoku i  na nikim już nie robi on wrażenia

                                                  Stanisław   Jodła    Lubaczów