Nie jestem zwolennikiem osądzania bliźnich, bo uważam, że ten sąd należy pozostawić Bogu. Również jako ksiądz od czasu święceń kapłańskich w 1983 roku do odejścia z zakonu w 2005 roku, nigdy nikomu nie odmówiłem rozgrzeszenia, bo
uważałem, że już sam fakt, że człowiek przychodził do spowiedzi i wyznawał swoje grzechy jest wystarczającym aktem usprawiedliwiającym go w oczach Boga. To jest zresztą powszechna praktyka we wszystkich Kościołach protestanckich, gdyż panuje w nich przekonanie, że każdy człowiek bez pośrednictwa
księży najlepiej porozumiewa się ze swoim Stwórcą bezpośrednio. Ja też tak uważam. Jednak jednocześnie obserwowałem rosnący kryzys postaw moralnych i gloryfikowanie zachowań wręcz sprzecznych z moralnością.
Pamiętam jak w czasie rządów PiS karierę zrobiło powiedzenie, że owszem politycy rządzącej koalicji kradną, ale przynajmniej dzieła się z innymi. Jakoś rzadko komu przychodziło do głowy, że kradzież jest grzechem i po prostu kraść nie należy. Inna sprawa jest taka, że to dzielenie się ukradzionym dotyczyło tylko zwolenników partyjnych
i najbliższej rodziny. Tak samo działo się przez 16 lat na Węgrzech, gdzie Wiktor Orban stworzył bardzo przemyślany system korupcji, na którym korzystali przede wszystkim jego zwolennicy i jego najbliższa rodzina. Dowiemy się o tym więcej od kiedy rządy przejęła zwycięska partia Tisza Petera Magyara po wygranych wyborach12 kwietnia tego roku. Podobne zjawisko obserwujemy w USA, gdzie prezydent Trump i jego administracja są przykładem nie tylko rosnącej korupcji, ale stopniowego podporządkowywania sobie prawa i sądów tak by swoich nie karać, a przeciwników politycznych wsadzać do więzienia
nawet za wymyślone i spreparowane winy. Widać to również w kryciu przestępców zamieszanych w tzw. sprawę Jeffreya Epsteina, w tym pray prezydenckiej. Tym żyje od lat cała Ameryka i być może przyczyni się ona do upadku rządzącej na razie partii Republikanów.
-całość w najnowszym numerze-





Users Today : 84
Users Yesterday : 118
This Month : 959
Who's Online : 1