Zarosły ścieżki do sąsiada Marian Ważny

Kiedyś sąsiad był jak rodzina. Ludzi łączyła bardzo bliska więź społeczna i pomagali sobie nawzajem. Na wsi łączyły ludzi  wspólne ciężkie prace jak młocka, wykopki. Miska, z której wspólnie się jadło była ich świętością. Kwitło też życie towarzyskie. Wesela, chrzciny czy inne uroczystości łączyły rodziny, bliższych i dalszych sąsiadów. Do kościoła, na zakupy wyruszano w towarzystwie. A wspólnym pielgrzymkom towarzyszyły ciągłe pogawędki, rozmowy wzbogacały język. W każdym środowisku, w grupie sąsiedzkiej byli gawędziarze, którzy interesująco operując anegdotami potrafili opowiadać. Osoby te cieszyły się autorytetem i zabiegano o ich towarzystwo.

Zawsze w cenie były nowinki, co się ciekawego wydarzyło we wsi, miasteczku, okolicy? Kto dokonał wykroczenia, gdzie miała miejsce awantura domowa, gdzie kroi się wesele i która panna niegodnie się prowadzi. Oczywiście nie było to bez wpływu na postawy i zachowania ludzi. Wiadomo złodziejstwo było piętnowane. Dlatego ludzie unikali wykroczeń, narażenia się opinii publicznej, uważano, aby nie trafić na ludzkie języki. Równocześnie cenione były osoby, które czymś pozytywnie się wyróżniały. Liczyły się sukcesy w pracy oraz talenty śpiewacze i muzyczne. Jak te z wykazanie się odwagą czy udzieloną pomocą osobom, które spotkało nieszczęście.

A później gdy do domów trafiła telewizja, Internet, każdy zaczął mieć swój trawnik, swój dom, w którym spędzał wolny czas. Przy tym zaczął się odgradzać od otoczenia. Pogawędki nie są toczone z sąsiadem, ale coraz częściej tylko przez telefon z krewnym, znajomym mieszkającym w głębi kraju a nawet za granicą. „Prywatyzacja życia powoduje, że blisko połowa Polaków nie bierze udziału w niczym: w wyborach, w życiu społecznym, w kulturze. Są pozamykani w przestrzeni rodzinnej ograniczającej się do tego żeby mieć jakąś robotę, dach nad głową, trochę gadżetów i tanią rozrywkę” – pisze prof. Zbigniew Mikołejko.
Ludzie owszem są doskonale zorientowani w wydarzeniach w kraju i na świecie ale nie bardzo wiedzą, co się dzieje w ich wsi, miasteczku czy gminie. Sprawy miejscowe poszły w odstawkę. Dawniej gdy ktoś we wsi zachorował, wszyscy o tym wiedzieli. A dzisiaj idzie kondukt pogrzebowy, ludzie wychodzą z domówi i pytają kto umarł?

……………………….