Drugą połowę czerwca tego roku spędziłem w Izraelu z powodów rodzinnych. W Polsce, Europie Zachodniej, a nawet w USA, po 7 października 2023 roku nie mówi się i nie pisze o tym kraju inaczej jak tylko przez pryzmat wojny w Gazie. Niekiedy człowiek czytając niemal codzienne doniesienia światowych mediów, nabiera przekonania, że to nie Hamas napadł Bogu ducha winnych mieszkańców okolicznych kibuców i miasteczek mordując tysiąc dwieście osób, w tym wiele kobiet i dzieci oraz porwał kilkaset zakładników, których przez wiele miesięcy torturował i przetrzymywał w nieludzkich warunkach, ale to wszystko wina Izraela. Tymczasem odpowiedź wojska izraelskiego była po prostu logiczną reakcją państwa bestialsko zaatakowanego i broniącego integralności własnego terytorium i bezpieczeństwa swoich obywateli. Podobnie zachowałoby się przecież każde inne państwo. Szczególnie odrażające są w tym kontekście porównania Izraela do Rosji, która rok wcześniej 24 lutego rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę. Tak więc ofiara została obsadzona w roku agresora.
Tak wiem, ta reakcja była zbyt brutalna i przyniosła tysiące ofiar, w tym kobiet i dzieci. Ubolewam nad tym jak każdy, ale jednak warto pamiętać kto te wojnę rozpoczął zanim zacznie się dywagować na temat izraelskiego okrucieństwa i kolonialnej dominacji.
Pisałem o tym wielokrotnie i przypominam o tym tylko dla porządku, bo chcę dziś napisać o czymś zupełnie innym. Mianowicie chce przypomnieć Czytelnikom Kresowiaka, że mimo toczącej się wojny w Gazie, Libanie i ciągle niepewnej sytuacji na całym Bliskim Wschodzie, ludzie starają się tam żyć w miarę normalnie. I tego właśnie doświadczyłem
przebywając z rodziną mojej żony w Izraelu.
– całość w najnowszym wydaniu-





Users Today : 54
Users Yesterday : 132
This Month : 1820
Who's Online : 1