„Chcę, by szanowne moich dostojeństw i prerogatyw znaki i dokumenta… jak najporządniej w pałacu narolskim utrzymywane i zachowane były, oraz aby w tym dla familii mojej przeze mnie poświęconym siedlisku jedność, zgoda i na miejsce moje tam zastępujących familiantów trwale okazywane uszanowanie z jak najusilniejszym wszelkich niesnasek oddaleniem panowało”.
Tymi słowami w sporządzonym trzy tygodnie przed śmiercią testamencie Feliks Antoni Łoś przekazywał swoim spadkobiercom jedno z najważniejszych dzieł swego życia – okazałą rezydencję górującą nad rozpościerającymi się w sąsiedztwie zabudowaniami miasteczka Narola i powiązanych z nim wsi. Choć samemu budowniczemu i pierwszemu lokatorowi narolskiego pałacu życie rodzinne nie ułożyło się najlepiej – z żoną się rozstał, nie doczekał się własnych potomków, to już za jego życia pałac stał się rzeczywistym „siedliskiem” rozrodzonego rodu Łosiów herbu Dąbrowa.
Okazji do familijnych zjazdów nie brakowało. Dla corocznych rodzinnych spotkań sposobność stwarzały wystawnie zazwyczaj obchodzone czerwcowe imieniny Łosia (11 VI Feliksa, 13 VI Antoniego). W pałacu organizowano też uroczystości rodzinne familiantów. W maju 1801 r. bratanica Feliksa Antoniego Maria z mężem Kazimierzem Cieńskim zwracali się do „najukochańszego stryja dobrodzieja” o zgodę na przyjęcie roli chrzestnego ich mającego się rychło urodzić dziecka, prosząc przy tym, „żeby w krzcielnicy narolskiej, da Bóg, chrzest mógł być dany”. Na uwadze mieli z pewnością nową, wznoszoną właśnie z fundacji Łosia świątynię. Kościół ciągle był jeszcze w budowie, ale już w maju 1800 r. gotowa była kaplica św. Anny. Proboszcz ks. Piotr Kolbuszowski uzyskał od lwowskiego konsystorza zgodę na jej pobłogosławienie oraz na celebrowanie w niej nabożeństw i sakramentów.
– całość w najnowszym wydaniu-




Users Today : 42
Users Yesterday : 80
This Month : 785
Who's Online : 1