W cieniu koronawirusa Marian Ważny

  Pandemia zmieniła nasze życie. Wszyscy znaleźliśmy się w nowej, nieznanej dotąd rzeczywistości. Zanikły więzi sąsiedzkie, towarzyskie. Nasze formy bycia z bliskimi stały się inne – online, telefoniczne, listowe.

 Dość długo w województwie w skali zakażeń nasz powiat był daleko w tyle. Niosło to pewne uspokojenie, ale i bagatelizowanie zagrożenia. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Od ostatnich dwóch miesięcy wyprzedzamy szereg z nich. Jest więc powód do niepokoju. Tym bardziej, że mamy utrudniony bezpośredni kontakt z lekarzem. Ale niestety za konsekwencje tego stanu będziemy płacić wszyscy. Oto wypowiedz lekarza anestezjologa Adama Kruszewskiego: „Ogromnym ukrytym kosztem społecznym – my to może policzymy w ciągu kilku następnych lat – są utrudnienia w dostępie do służby zdrowia. Ktoś, kto dziś ma zawał, udar, cukrzycę, pierwsze stadium nowotworu – on nie dostanie się od razu do lekarza, tylko za pół roku, jak będzie już miał przerzuty. I w związku z tym umrze za dwa lata, a nie za sześć”.

(…)

 Oto na szefa Powiatowego Centrum Kultury na 1/8 etatu powołany został brat Marty Tabaczek, przewodniczącej Rady Powiatu. Dotychczas obowiązki dyrektora pełniła Monika Buczek, wieloletni pracownik PCK, ale nieważny jest dorobek i kompetencje pracowników. Nie bierze się pod uwagę dotychczasowych osiągnięć: organizacji wielu imprez, współpracy z organizacjami pozarządowymi czy pięknych wydawnictw o regionie, których zazdroszczą inne samorządy. Trudno się doszukać innych, poza politycznymi, przesłanek podjęcia takiej absurdalnej decyzji. Przewodnicząca jest w koalicji rządzącej powiatem i chodzi po prostu o to, aby w Powiatowym Centrum Kultury mieć „swojego” człowieka. A więc nie troska o rozwój kultury przyświecała inicjatorom tej decyzji, ale właśnie polityka.

– całość w najnowszym wydaniu –