Przypowieść o Janie

            

 Na początku miał być dom. Koniecznie stary i opuszczony, aby puste izby, korytarze, ściany mogły pielęgnować w samotności wspomnienia dawnych lat, smutku, ewentualnej radości, narodzin i śmierci, która jedyna według Jana czyniła dom tym, czym powinien być, prawdziwym siedliskiem dusz. Dom niestety okazał się czymś tak nieosiągalnym, tak dalekim i tak nierzeczywistym, że tęsknota za nim, ustąpiła miejsce chacie. Stara chata okolona wiekowymi lipami, zasadzonymi przez tego, który i ją zbudował, z małymi okienkami, pobielona wapnem, pusta, ze starym wytartym progiem. To nie było wielkie marzenie, to mogło się udać, urzeczywistnić. Niewiele brakowało do spełnienia, czegoś tak prostego i może okrutnego dla innych, bo czymże jest stara chata z dwoma izbami, jednym dziurawym piecem i nieszczelnymi drzwiami.

 Jan ją widział, wiedział, że jest przeraźliwie zimna… na zewnątrz panował mróz, zapanowała zima, tak zachwycona swym pięknem, że nie zważając na ludzi, którzy jej nie czekali, owiła świat białą powłoką. Jednak pokochał ubogą chatynę, chore opatulone mchem bele, te dachówki, które niegdyś były dumą gospodarza a dziś przypominały zaoraną bruzdami twarz starca. To była według Jana kwintesencja miłości, nic mu nie mogła dać prócz bezmiernego smutku i biedy. Tak i on niewiele mógł jej ofiarować. Nieznani sobie a jednak złączeni tym samym bolesnym losem.

 Chata stała na samym krańcu wsi, ludzie mówili, że wioska kończy się przy powstańczej kapliczce a dalej to już nic nie ma. A jednak była ona, pogardzana, wznosząca dumnie swe truchło tak jakby chciała snuć opowieść, że jeszcze jest, jeszcze żyje. Jan spoglądając na nią przywołał wspomnieniem dziadka, który dożył sędziwego wieku. Ostatnie lata to była wielka próba udowodnienia, że jest jeszcze użyteczny, tak bardzo potrzebny jak dawniej, kiedy decydował o wszystkim, wszystkiego doglądał i całe obejście nie wyobrażało sobie życia bez niego.

                                       Lidia Świder            

   

   ięcej w najnowszym numerze Kresowiaka