Wspomnienia z moich lat dziecinnych i młodości(X)

        

        Zabierają nas do budowy mostu, rzeka nie jest głęboka, ale dno jest skaliste. Kucie fundamentów w tych skałach ręcznie, w wodzie jest męką. Pracują pompy spalinowe i jest cały czas huk. Robimy szalunki pod fundamenty pod most. Przyjeżdża ogromna betoniarka na silnik spalinowy a betonowanie fundamentów, odbywa się ręcznie. Ustawiamy się przy pryzmie kamienia i taśmowo podajemy ciężki siny granit. Od czasu do czasu podają mały kamyczek dla odpoczynku, bo kierownik goni do roboty. Biorę wypłatę i idę do biura i mówię, że mam w dupie ich firmę i robotę u nich, bo za tak ciężką robotę, za takie pieniądze ludzie wcale nie powinni pracować. Zdaję pościel i wychodzę. Wiem, że około dwudziestu kilometrów stąd jest w PGR Kwaszenina a w PGR-rze zawsze przyjmują. Idę na piechotę, nadjeżdża ciężarówka, kierowca zabiera mnie do szoferki, mówię, że chciałbym się gdzieś zaczepić. Mówi, jeżdżę w firmie drogowej , która buduje drogę w lesie. Robiłem już na drodze i nie mam chęci robić za parę złotych. Kierowca mówi, człowieku tam na drodze robi dużo panien i jest wesoło i jak majster jest na jednym końcu to na drugim można sobie poleżeć. Dojeżdżamy do Kwaszeniny, idę do Kierownika. Przyjmą mnie ale muszę mieć zaświadczenie od lekarza, że mogę pracować,  bo jestem zbyt młody. Około 15 km stąd w miejscowości Wojtkowa jest felczer i do niego trzeba iść po zaświadczenie. Do krzyżówki jadę samochodem dalej  piechotą, dostaję zaświadczenie i mogę pracować..                                                                            

Władysław Swatek
                                                                                                                                                                                                                  

:: Całość w najnowszym wydaniu Kresowiaka Galicyjskiego ::