Wspomnienia (XVII)

   

.. ..   Mija dwa lata i wychodzę do cywila, tak naprawdę to nie kończę służby, bo każdego roku wzywają mnie na ćwiczenia wojskowe i jakby tego było mało, wzywają mnie na kurs obrony terytorialnej do Przemyśla.

Było nas czterech braci i wszyscy byliśmy po dwa lata w wojsku, tj. osiem lat służby z jednego domu. Była to obowiązkowa służba wojskowa, a byli tacy z naszej wioski, którzy nie byli wcale, bo rodzice wiedzieli jak się to załatwia.

 Po wyjściu z wojska zastanawiam się co robić, do miasta mnie nie ciągnie, nie lubię tłoku i zgiełku, wolę ciszę i spokój na wsi. W domu biednie, budynki byle jakie, nadają się tylko do rozbiórki a iść do kogoś za zięcia, nie mam zamiaru, bo słyszałem już jak o takich jak ja nie mających majątku mówiono: przyszedł do nas gołodupiec z dziadowskiej rodziny. Zaczynam budować ludziom budynki i lepiej zarabiać i więcej popijać, bo do tradycji należało podlewanie fundamentów, kondygnacji, stropów, kominów, szczytów i na koniec obowiązkowo wiecha. Chęci do pracy i towarzystwa mi nie brakowało

Władysław Swatek

.Więcej w najnowszym numerze Kresowiaka ::

                      

 ::