Wielokulturowość odzyskana dzięki dotacjom unijnym

Dzienny Dom Opieki Społecznej w dawnej synagodze nie tylko działa, ale jest regularnie odwiedzany przez najstarszych mieszkańców miasteczka, którzy dzięki rehabilitacji polepszają jakość swego życia, a dzięki różnorodnym wspólnym zajęciom odzyskują radość i sens codzienności. Tak oto dom modlitwy dawnych żydowskich mieszkańców wpisuje się w żydowskie przesłanie – tikkun olam – naprawianie świata.

Przypomnijmy. Cieszanowska synagoga ma ponad 110 lat. Zdewastowana w czasie wojny służyła przez lata jako magazyn zboża i nawozów sztucznych. Była w fatalnym stanie. Władze miasta otynkowały budynek i wykonały nowy dach. Nie miały jednak pomysłu na jego zagospodarowanie. Teraz powstaje tu Dom Dziennego Pobytu dla Seniorów. Koszt adaptacji oszacowano na ponad 950 tysięcy złotych; z tego 700 tysięcy złotych to unijna dotacja.

Gdy do wyszukiwarki wpisze się hasło Dom Opieki Społecznej w dawnej synagodze, to okazuje się, że takich domów jest więcej: w Sochaczewie, Zabrzu… pewnie można wyliczać. Są tacy, którzy kręcą nosem, że to nie wypada, by w dawnym domu modlitwy odbywały się takie świeckie spotkania. Ale jeśli przyjąć, że ciało jest przybytkiem ducha, to może takie przeznaczenie nie jest sprzeczne z pierwotnym zamysłem.

W każdym razie to na pewno lepsze wykorzystanie niż restauracje, knajpy czy puby – nie wspominając już o zwyczajnej ruinie i budowaniu innych obiektów wymazujących pamięć o dawnych mieszkańcach.

W moim rodzinnym Narolu, poza ogrodzonym miejscem kirkutu nic się nie zachowało, więc jak na razie nie ma pomysłu jak przywrócić pamięć o żydowskich. Choć jest dwóch pasjonatów, którzy robią wszystko by tę pamięć przywołać pamięć. Pan Henryk Wolańczyk, emerytowany nauczyciel historii i autor popularyzujących artykułów w lokalnym „Kresowiaku”, przy każdej okazji informuje mnie o wizytach potomków ocalałych z Zagłady, bądź przedwojennych emigrantów.                                             

Stanisław Obirek

 

 :: Całość w najnowszym numerze Kresowiaka ::