MIŁOŚĆ DO ZWIERZĄT WYNIOSŁAM Z RODZINNEGO DOMU

 Rozmowa z weterynarzem Małgorzatą Koszykowską

  1. Pani Doktor co skłoniło Panią do wyboru zawodu lekarza weterynarii ? kto, albo  jakie wydarzenia miały  wpływ na tę decyzję ?

Odkąd pamiętamjuż jako dziecko widziałam siebie właśnie w zawodzie lekarza weterynarii. Miłość do zwierząt wyniosłam zdomu. Kiedy miałam 6 lat rodzice kupili mi pierwszego psa i tak to się zaczęło… Potem były chomiki, szczury, kanarki, papugi. A nawet polne myszy czy pisklęta, które znosiłam do domu i razem z rodzicami odkarmialiśmy . Zawsze było mi szkoda zwierząt bo nie wszystkie z nich mają to szczęście, że trafiają na odpowiednich właścicieli.

  1. Czy  z Lubaczowem Pani jest związana od dziecka, tutaj Pani chciała mieć swój gabinet?

Jak to często w życiu bywa wybór Lubaczowa to czysty przypadek. Jestem rodowitą przemyślanką. Po studiach nie chciałam wyjeżdżać za pracą w daleki świat. Myślałam o powrocie w rodzinne strony. JednakPrzemyśl był bardzo obstawiony przez kolegóworaz koleżanki po fachu i padło na Lubaczów. Wiele osóbsię dziwi, że wybrałam takie małe miasteczko, prawie na końcu świata, ale ja tu znalazłam swoje miejsce na ziemi i tu czuje się dobrze.Za parę dni minie już 8 lat od stworzenia Gabinetu Weterynaryjnego Salamandra. Z tej też okazji chciałabym podziękowaćwszystkim moim klientom za zaufanie i postaram się Państwanie zawieść w kolejnych latach mojej praktyki.Z biegiem czasu udało mi się rozwinąć mój gabinet i 25 czerwcarozpoczęłam prace w swoim nowo wybudowanym gabinecie, który mieści się na ulicy Technicznej                     . rozmawiała Anna Rutkowska

    ięcej w najnowszym numerze Kresowiaka