Pomyślałem ostatnio: ile razy zdarzyło mi się spojrzeć na telefon,
przeczytać wiadomość albo komentarz i mieć wrażenie, że to nie do
końca ja, ale pewien algorytm, który zna mnie lepiej niż ja sam? To
taki moment, kiedy przeglądam media społecznościowe, a tam… nic
przypadkowego. Wszystko przewidywalne, wszystko dopasowane jak
na zamówienie. Niby wygoda, niby komfort – ale gdzieś w tle pojawia
się niepokój. Bo jeśli moje życie zaczyna być układane jak playlisty, to
kto właściwie ma stery? Ja czy system?
Mówi się, że technologia łączy ludzi. To prawda – rozmowa z kimś z drugiego końca świata w kilka sekund brzmi jak cud, ale równie często technologia dzieli. Algorytm podsuwa treści, które lubisz, które potwierdzają Twoje zdanie. Wpuści to, co podobne, odrzuci to, co
inne. A Ty, zanim się obejrzysz – zaczynasz żyć w świecie, w którym wszystko jest powtarzalne, znajome, przewidywalne. Ktoś to pięknie nazwał bańką informacyjną. Słowo modne, ale często lekceważone. Bo przecież „moja bańka” to nie problem, skoro jest mi w niej dobrze. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynasz wierzyć, że tylko to, co w tej
bańce, jest prawdziwe. Reszta? Iluzja, błąd, prowokacja.
I wtedy rodzi się różnica między byciem słuchanym a byciem potwierdzanym. To, co na początku wygląda jak dialog, szybko zamienia się w echo. Kiedy wrzucasz post i czekasz na lajki, gdy w komentarzach pojawia się tylko „masz rację”, to niby przyjemne. Ale czy wtedy naprawdę rozmawiasz? Czy tylko odtwarzasz samego siebie w nieskończonej pętli? Prawdziwe pytanie brzmi: czy to ja myślę, czy tylko powtarzam to, co algorytm uznał za „moje”?
– całość w najnowszym wydaniu-




Users Today : 67
Users Yesterday : 76
This Month : 2250
Who's Online : 1