„Kresowiak Galicyjski już od 35 lat trafia do rąk czytelników. To ewenement wśród gazet lokalnych. To dowód, że pismo na trwale wpisało się w pejzaż społeczny ziemi lubaczowskiej. Pozostaliśmy wierni marszrucie wytyczonej na początku drogi. W pierwszym wydaniu gazety pisaliśmy: „Mamy ambicje być sumieniem tej ziemi, lustrem na gościńcu, tragarzem faktów obiektywnych, tkwić w tyglu ludzkich spraw, dramatów. „Kresowiak Galicyjski” potrafi rozweselać ale i targać sumieniami, budzić dumę ale i zawstydzać. Wiązać się to oczywiście musi z odsłanianiem naszych przywar i wad, z usuwaniem z drogi barier i przeszkód”.
Ważny jest dla nas sukces każdej miejscowości, ulicy, nawet rodziny. Naszym kapitałem jest nasza tożsamość, nasi współpracownicy, nasza nazwa, tradycja, a przede wszystkim nasi czytelnicy i im pozostaliśmy wierni. Po prostu nasza gazeta była i jest ogniskiem
myśli, szkłem powiększającym przydatnym do wynajdywania niezwykłych skrawków
zwykłego codziennego życia. Za misję poczytujemy sobie prezentować sylwetki zacnych ludzi, mających na swym koncie znaczące osiągnięcia, bezinteresowną pracę dla ogółu. Czyniąc to gazeta toruje drogę następcom, aby szli ich śladem. Poprzez sięganie do tradycji buduje lokalny patriotyzm, miłość do małych ojczyzn. Pismo ma swój skromny wkład w nobilitację tej ziemi i stara się – wyraża to, co noszą w sercach jej mieszkańcy: wszystkie troski i nadzieje, wszystkie niedole i radości. „ Kresowiak” podpowiada im, co ze swej strony czynić mają, by być godnymi wzniosłego ducha, który bierze ich pod
swe opiekuńcze skrzydła.
To oczywiste „Kresowiak” nie był i nie jest pismem dworskim, klakierskim. Nie ma dla nas tematów tabu, kwestii przemilczanych. Przed nikim nie padamy na kolana. Jesteśmy batogiem dla cwaniaków, dla ludzi, którzy w dochodzeniu do celu gotowi są tratować innych. Niestety, jest to często żeglowanie pod wiatr, stawianie czoła ludziom, którzy uważają, że mają monopol na rację. Oto nasz współpracownik Edward Dziaduła dyrektorowi Uzdrowiska Horyniec Dorocie Czyż zadał kilka pytań. Zamiast odpowiedzi otrzymał wezwanie do wykazania się w terminie 7 dni od otrzymanego wezwania, w jakim zakresie występuje szczególna istotność dla interesu publicznego, by dokonać przetwarzania informacji. Powyższy przykład zaświadcza o indolencji w pojmowaniu roli mediów i niestety nie jest odosobniony. Inny przykład – przewodnicząca Rady Powiatu wręcz z satysfakcją publicznie stwierdza, że nie zna tego pisma!
Esencją gazety jest obiektywna prawda, a piszący potrzebuje czasu, by opracować artykuł oparty na faktach, przemyśleniach, rozmowach z ludźmi a ewentualne zarzuty wobec instytucji czy osoby publicznej zweryfikować. Świadoma lektura kupionej, wybranej gazety to zdecydowanie większa porcja wiedzy niż rzucanie okiem na newsy czy przeglądanie serwisów społecznościowych. Pociecha w tym, co mówi coraz więcej poważnych badaczy, że wraz z naszym zmęczeniem i rosnącą świadomością ten zwyczaj będzie zanikać, aż zostawi na placu boju tradycyjne media.
Dziękujemy wiernym Czytelników, którzy przez tyle lat uznawali nas za wiarygodnych, przesyłali swoje uwagi jak też podziękowania.
– całość w najnowszym wydaniu-




Users Today : 67
Users Yesterday : 76
This Month : 2250
Who's Online : 1