Incydent z dzieciństwa Zdzisław Zadworny

  Prezes PiS Jarosław Kaczyński został ostatnio zapytany przez dwunastoletnią dziewczynkę o inflację, odpowiedział jej, że w przyszłości będzie to dla niej jedynie „incydent z dzieciństwa”. Stwierdzenie to przywróciło mi moje wspomnienia z dzieciństwa i pierwszych lat dorosłości, wraca bowiem dzisiaj sentyment do pierwszego sekretarza PZPR Edwarda Gierka. W tamtych czasach propaganda państwa także wmawiała nam, że jesteśmy „10 potęgą gospodarczą” i nikt nie tłumaczył, jak ten „sukces” został osiągnięty. Ówczesna władza postanowiła ożywić gospodarkę poprzez kredyty. Z takich źródeł finansowania rozpoczęła się modernizacja przemysłu ciężkiego, jak również produkcja sprzętu AGD, samochodów, a także budowa mieszkań.
 

 Presja wywierana przez robotników chcących więcej zarabiać, w efekcie doprowadziła do serii podwyżek wynagrodzeń. Skutek był taki, że na rynku pojawiła się nadwyżka pieniędzy nad ilością dostępnego towaru. Koniec lat 70-tych to wybuch kryzysu paliwowego i spadek cen surowców, co spowodowało ogromne problemy ze spłatą kredytów zaciągniętych przez ówczesnych rządzących. Państwo polskie nie było w stanie spłacać odsetek.

(…)

 Po 2015 roku stabilizacja rynku została zachwiana ogromnymi transferami socjalnymi oraz gwałtownym podnoszeniem najniższego wynagrodzenia. Do czasu pandemii gospodarka światowa rozwijała się znakomicie, dlatego nie było zagrożenia wzrostu inflacji w Polsce. Jednak kryzys pandemiczny skłonił rządzących do wpompowania kolejnych miliardów z pożyczek do gospodarki. Państwo polskie zadłużyło się z 800 mld zł w 2015 roku do 1 bln 400 mld w chwili obecnej. Rozdawane są pieniądze naszych dzieci
i wnuków. Obecny Rząd chwali się kolejnymi dotacjami z Polskiego Ładu, natomiast nie informuje, że na ten cel będą emitowane obligacje, które spłacać będą następne pokolenia.

– całość w najnowszym wydaniu-