Niełatwa rola Anny Michalskiej Marian Ważny

  Anna Michalska – to najbardziej  eksponowany rzecznik prasowy w Polsce. Przed kryzysem
na granicy polsko-białoruskiej w ubiegłym roku była praktycznie nieznana. W ciągu kilku tygodni zagościła za pośrednictwem telewizji w milionach polskich domów, prawie codziennie relacjonując sytuacje na Podlasiu. Jej rola jeszcze wzrosła po wprowadzeniu przez rząd na terenie przygranicznym stanu wyjątkowego. Porucznik Michalska została rzucona na pierwszy medialny front w obliczu kryzysu migracyjnego na wschodniej granicy Polski. Kobieta stała się obiektem ataków zarówno polityków opozycji, jak i nieprzychylnych rządowi mediów. Obwiniano ją za całe zło dziejące się za wschodnią granicą naszego kraju.

(…)

Oburzona była, że w relacji TVN24 jej wypowiedzi nie cytowano w całości: – Jesteśmy świadkami wojny informacyjnej. Pierwszy raz zdałam sobie z tego sprawę, kiedy dostrzegłam, że niektóre moje wypowiedzi były cięte w pół zdania.– skarżyła się.
Ona jednak ani myśli się nad sobą użalać. Zwraca jednak uwagę, jak cały ten hejt wpływa na morale funkcjonariuszy strzegących polskich granic. Por. Michalska myśli przede wszystkim o nich. – To niepotrzebna eskalacja emocji. Funkcjonariusze czuli się zaszczuci
taką postawą. powiedziała w programie „Gość Wiadomości”. Anna Michalska odniosła się również do zarzutów o „służalstwo” SG wobec rządu. Zaznaczyła wyraźnie, że pogranicznicy nie opowiadają się po żadnej ze stron.

– całość w najnowszym wydaniu-