Czasy licealne Henryk Gmiterek

  Przeszło pół już wieku, z zapoczątkowanej przed ponad siedemdziesięcioma laty w Narolu Wsi drogi życiowej, moim miejscem na ziemi stał się Lublin, miasto najpierw studiów, a potem pracy zawodowej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Tam nie tylko wstępowałem na coraz wyższe szczeble wtajemniczenia w służbie muzy Clio, ale przede wszystkim założyłem rodzinę, znalazłem krąg przyjaciół i bliskich znajomych, poznałem wielu ciekawych i interesujących ludzi. Choć zatem stał się Lublin tym miastem, do którego z przyjemnością powracałem z licznych, nieraz odległych podróży, to jednak nigdy nie wygasło we mnie przywiązanie do bliskich mi stron rodzinnych. Tak jest zresztą do dziś, zwłaszcza że po rodzicach odziedziczyłem dawne obejście gospodarskie, które po remontach, przeróbkach i nasadzeniach stało się znakomitą przystanią na lato dla dziś już trzypokoleniowej rodziny.

 Z Narola niedaleko już do Lubaczowa, który także na stałe zapisał się w mojej nostalgicznej pamięci. W latach 1964-1968 spędziłem tu na edukacji w liceum niezapomniany czas nie tylko zdobywania wiedzy, ale też uczenia się w miarę samodzielnego życia, poznawania ludzi, pierwszych życiowych doświadczeń i uniesień.

– całość w najnowszym wydaniu –